
Lubię dziczyznę – dobrze przygotowaną sarninę, dzika czy też właśnie najszlachetniejszego z nich – jelenia. Nie jadłem dziczyzny od ostatniego wyjazdu do Czech i jak tylko zobaczyłem w sklepie piękne kawałki udźca od razu wiedziałem co dzisiaj będzie na kolację. Wybrałem dobre wino i póki udziec z jelenia się rozmraż marzyłem o cudownym aromacie rozmarynu i szałwii. Nie miałem ochoty na ziemniaki więc wziąłem kalafiora – warzywo, które zazwyczaj robimy z bułką tartą. A szkoda – bo w puree jest delikatniejsze i równie smaczne jak nasze ukochane pyrki.









