
Moja Ukochana Małżonka póki byłem w delegacji (jednodniowej, ale zawsze) kupiła mi pysznego, dzikiego łososia. Bardzo apetyczna rybka o bardziej kruchym mięsie z wyraźniejszym, łososiowym smakiem. Stwierdziłem, że szkoda ją marynować, a potem smażyć – chciałem, żeby można było w pełni poczuć jej smak i aromat. Małżonka zażyczyła sobie dodatkowo ziemniaczki, takie jak ostatnio podawałem do indyka… Dlatego stwierdziłem że połączę pieczonego łososia – przyprawionego jedynie pieprzem – z ziołowymi ziemniaczkami, pieczonymi pomidorkami i czerwoną cebulą. Wszystko to podam na świeżutkiej rukoli prosto z ogrodu i podleję pysznym sosem cytrynowym. Jak tak patrzę to wyszła prawie sałatka. 🙂



