Ołady gryczane ze śmietaną i kawiorem.

Dzisiaj troszkę wschodniej kuchni. Ołady w kuchni rosyjskiej spotykamy już w połowie XVI wieku, ale te co znamy dzisiaj utrwaliły się dopiero w wieku XIX. Są to dosyć grube, małe w średnicy placuszki – naleśniczki z przeróżnych mąk z dodatkiem jajek, często na kefirze, maślance lub jogurcie. Ja dzisiaj chciałbym zaproponować jak najbardziej wykwintne (w końcu Sylwester się zbliża, a a według mnie to może być fajna przystawka na tę okazję) czyli gryczane podane z kawiorem oraz kwaśną śmietaną. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żebyście zrobili je na śniadanie, na słodko – np. z owocami czy czekoladą. Ołady to idealna baza do tworzenia dalszych dań!

Czytaj dalej

Ebook: Łososiowa Księga Smaków – TOM I

Po kilkutygodniowej pracy zapraszam was do pobrania mojego pierwszego Ebooka – Łososiowej Księgi Smaków – TOM I. Dla mnie to jest eksperyment z nową formą – nie ukrywam, że w niedalekiej przyszłości chciałbym wydać dla was książkę z wcześniej nie publikowanymi przepisami. Dla was to napisane od nowa, streszczone przepisy, które w formie przejrzystego pdf-a możecie mieć zawsze i wszędzie przy sobie. Do tego znajdziecie w nim porady, które na pewno ułatwią codzienne gotowanie. Będę bardzo wdzięczny za wszelkie komentarze, sugestie i uwagi – czy to pozytywne czy negatywne. Dzięki waszej reakcji będę wiedział czy idę dobrym tropem i co mogę zmienić w przyszłości.

Czytaj dalej

Ravioli „ruskie” z zielonym groszkiem na maśle.

Ravioli to włoskie pierożki, zazwyczaj z nadzieniem z sera ricotta, ze szpinakiem, z warzywami albo z mięsem. A ja dzisiaj chciałem pobawić się tą formą i przygotowałem ravioli „ruskie”. Ustrzeliłem co najmniej trzech zajęcy za jednym strzałem – włoska potrawa, z typowo polskim nadzieniem, a ciasto z dodatkiem popularnej na wschodzie mąki gryczanej. Chociaż nie tylko ciasto jest nietypowe. Smak farszu wzbogaciłem poprzez upieczenie ziemniaczków w mundurkach oraz dodatkiem startego sera koziego. Do tego groszek ze smażoną cebulką na masełku jako okrasa. Moim zdaniem wyszło super – spróbujcie i wy!

Czytaj dalej

Królik duszony w śmietanowo-cydrowym sosie.

Pomimo, że staram się robić jakieś dania fusion to czasem mnie nachodzi ochota na dobrą, rustykalną potrawę. Dzisiaj akurat jest to królik duszony w przepysznym, bardzo prostym sosie. Danie nie wymagające dużo pracy – jedynie odrobinkę cierpliwości. Wszystko przyrządzimy na jednej głębokiej patelni – bez piekarnika. O walorach mięsa z królika nie muszę chyba pisać? Prawda? Także bez dłuższego owijania w bawełnę zapraszam do przepisu i polecam na przykład na niedzielny obiad dla całej rodziny!

Czytaj dalej

Flaczki wegetariańskie z boczniaków.

Czasami człowieka najdzie ochota na pyszne flaczki. Takie z dużą ilością majeranku, mocno pieprzne – przepyszne jednym słowem! Ale co zrobić jeżeli domownicy nie tolerują naszych kulinarnych zamiłowań? Przygotować flaczki z boczniaków! Każdy się będzie nimi zajadał – takie dobre! No i oczywiście przepis jest całkowicie wegański – więc można cieszyć się swoim ulubionym daniem bez wyrzutów sumienia!

Czytaj dalej

Polędwiczka wieprzowa z sosem jogurtowo-porzeczkowym.

Dawno nie jadłem smażonego mięsa. Odkąd jestem na diecie to w naszej kuchni przeważa drób, a człowiekowi się czasem chce coś cięższego. Dlatego w ten weekend sięgnąłem po jedno z delikatniejszych mięs – polędwiczkę wieprzową. Chciałem, żeby danie było uroczyste – więc podałem je z firmowym, świątecznym sosem Cioci mojej Żony. Do tego mega modne ostatnio ziemniaczki hasselback – prawdziwy niedzielny obiad jak się patrzy!

Czytaj dalej

Sos jogurtowo-porzeczkowy do mięs.

Słodkie sosy do mięs to rzadkość bo tak jakoś oprócz żeberek w miodzie i ewentualnie drobiu w słodkich marynatach wolimy mięso na słono. Ale ten sos będzie wyjątkiem, który przypadnie do gustów nawet największym sosowym konserwatystom. Słodycz konfitury z czerwonych (lub czarnych) porzeczek podkreślona pikanterią marynowanego zielonego pieprzu – poezja. Idealnie pasuje do pieczonych i smażonych mięs. Świetny do pasztetów – zarówno mięsnych jak i warzywnych – np. z soczewicy. Najlepszy taki sos robi Ciocia mojej Żony na święta – nie wyobrażam sobie pasztetu bez jego dodatku!

Czytaj dalej

Chrupiące kalmary z pikantnym majonezem.

Ludzie dzielą się na dwa typy – tych co na przystawkę zamawiają krążki cebulowe i tych, którzy zamawiają kalmary. Dzisiaj danie idealne dla tych drugich – delikatne krążki z kalmarów w chrupiącej panierce podane z domowym majonezem z dodatkiem ostrego sambal olek. Idealne danie na przystawkę, przekąskę lub jako dodatek do zimnych napojów rozgrzewających na imprezie.

Czytaj dalej

Wszystko co chcesz wiedzieć o płytach indukcyjnych ale boisz się zapytać.

Obserwując wiele grup kulinarnych na Facebooku, czytając fora i rozmawiając ze znajomymi widzę i słyszę wiele pytań dotyczących płyt indukcyjnych i garnków do nich. O ile sama technologia nie jest zbyt nowa to dopiero w ostatnich latach zyskuje szersze grono zwolenników. Obecnie na rynku jest dostępne całe multum modeli w różnych kategoriach cenowych. Istnieją płyty wolnostojące – nie wymagające zabudowy, płyty do zabudowy najczęściej z 4 polami (ale istnieją też z 2, 3, 5 lub z polami typu bridge które można łączyć w pary i tworzyć duże pola do dużych naczyń), lub płyty zamontowane w kuchenkach wolnostojących (zazwyczaj w kombinacji z piekarnikiem elektrycznym). Są nawet hybrydy – połowa płyty jest indukcyjna, a połowa gazowa. Mam nadzieję, że ten post odpowie chociaż na część waszych pytań i rozwieje wiele wątpliwości, a także pomoże dokonać wyboru w przypadku jeżeli jeszcze nie jesteście zdecydowani czy wybrać indukcję czy też nie.

Czytaj dalej

Ulubione miejsca – Česká Hospoda w Poznaniu.

 

Czechy jak zresztą i Słowacja są mi niezwykle bliskie. Od wielu lat jeżdżę na Morawy zawodowo i naprawdę się zżyłem z tym ich lekko rubasznym klimatem i sposobem bycia. Czechy są nam bardzo bliskie – ale w wielu tematach równie dalekie. Na przykład zawsze dziwiło mnie jak pełne są czeskie knajpy o dowolnej godzinie i w dowolnym dniu tygodnia. Może być czwartek 14, a w restauracjach tłumy. Tak się składa, że zazwyczaj ląduję w bardzo małych miejscowościach – więc ten szok kulturowy był dodatkowo potęgowany ilością gości na jednego mieszkańca. Pytałem się lokalsów – skąd to się bierze. Sprawa jest bardzo prosta – dużo ludzi woli zjeść na przysłowiowym mieście niż gotować w domu. Na obiady do restauracji chodzi się po to by się najeść – całymi rodzinami. Nie jest to, jak u nas, święto – tylko codzienność. Cenowo bez trudu można znaleźć lokal na każdą kieszeń – od wytwornych restauracji aspirujących do gwiazdek Michelin po stołówki pracownicze.

Czytaj dalej