Piątek – dlaczego warto jeść ryby?

Dzisiaj mnie napadła refleksja, że coraz bardziej zapominana i pomijana polska (i nie tylko) tradycja niejedzenia w piątek mięsa, tak jak to zazwyczaj z tradycjami bywa nie jest taka głupia jak się może co poniektórym wydawać. Pomijając względy religijne to bardzo dobry pretekst by chociaż ten jeden dzień w tygodniu poświęcić na zjedzenie pysznej i zdrowej rybki. Sam osobiście nie przywiązywałem nigdy do bezmięsnego piątku wielkiej wagi. Ale coraz bardziej się skłaniam ku temu by taki dzień wygospodarować. Chciałbym wam przedstawić, dlaczego warto jeść ryby.

Wysoka zawartość cennych substancji odżywczych

Generalizując i pomijając ostatnie rewelacje na temat poszczególnych gatunków ryby są bardzo zdrowe. Zawierają wiele cennych elementów m.in. takich jak:

  • witaminy z grupy B, A, D i E
  • fosfor, magnez, wapń, żelazo, cynk
  • wielonienasycone kwasy tłuszczowe
  • duże ilości łatwo przyswajalnego białka

A to tylko niektóre z nich!

Witaminy z grupy B mają duży wpływ na prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego oraz odporność organizmu uczestnicząc w produkcji przeciwciał. Witaminy z grupy A przede wszystkim działa na nasz wzrok, ale także wpływa na kondycję skóry i włosów. Witamina D uczęstniczy w gospodarce wapniowo-fosforowej co ma niezwykłe znaczenie dla układu kostnego. A witamina E jest bardzo ważna zwłaszcza dla Pań, które dbają o siebie – jest głównym antyoksydantem i pomaga w utrzymywaniu zdrowej cery (aczkolwiek ma o wiele szersze spektrum działania i jej brak może prowadzić do rozdrażnienia, osłabienia koncentracji, a nawet pogorszenia wzroku czy też większego ryzyka chorób sercowo-naczyniowcyh!).

Fosfor i wapń budują mocne kości. Do tego fosfor pomaga w przewodzeniu bodźców nerwowych – a więc wpływa na pracę mózgu. Żelazo jest niezbędne do produkcji hemoglobiny – jego braki objawiają się między innymi anemią. Ważne, że nie potrafimy produkować żelaza – musimy je przyjmować właśnie z pokarmem! Cynk oprócz tego, że poprawia odporność to jeszcze działa na poprawę stanu włosów i paznokci.

Wielonienasycone kwasy tłuszczowe usprawniają pracę mięśnia sercowego oraz obniżają poziom szkodliwych lipidów we krwi co zapobiega miażdżycy i normalizuje ciśnienie krwi. A białko to przede wszystkim podstawowy budulec mięśni, ale też pełnią wiele innych kluczowych ról w pracy organizmu.

Które ryby jeść?

Przede wszystkim morskie bo zawierają najwięcej nienasyconych kwasów tłuszczowych. Tuńczyk, Łosoś, Makrela, Pstrąg czy nawet zwykły śledź to ryby, które powinny raz na jakiś czas pojawiać się na naszych stołach.

Pomimo tego, że w ostatnim czasie pojawiają się informacje o szkodliwości tłustych ryb morskich – bo mogą one magazynować teoretycznie niebezpieczne związki w swoim mięsie – uważam, że nie jest to powód do rezygnacji z ich spożywania. O wiele więcej szkodliwych metali ciężkich i innych związków (w tym rakotwórczych) przyjmujemy codziennie wraz z wdychanym powietrzem – a przecież nie rezygnujemy z oddychania.

Warto też jeść ryby słodkowodne. Może jedynie za wyjątkiem pangi, która praktycznie nie zawiera kwasów omega-3. Do tego hodowana jest w skrajnie niekorzystnych warunkach i przez to faszerowana antybiotykami, środkami bakteriobójczymi i hormonami – żeby w miarę prawidłowo się rozwijała.

Jak je przyrządzać?

Oczywiście najlepiej na parze lub piec w folii (albo np. w skorupie solnej). Smażenie na tłuszczu jest oczywiście smaczne – ale może podbijać wartość kaloryczną ryby i należy z tym sposobem uważać. Dla osób odchudzających się zaleca się unikania ryb smażonych na głębokim tłuszczu, panierowanych czy też wędzonych.

Jak kupować rybę i po czym poznać, że ryba jest świeża?

Najlepiej kupować świeże ryby. Po czym poznać, że taka jest? Pierwszym bodźcem, który do nas dociera jest rybi zapach – powinien być delikatny i niedrażniący. Jeżeli na sam zapach robi nam się niedobrze lepiej odpuśćmy sobie jej zakup.

Druga sprawa to wygląd zewnętrzny – skóra powinna być gładka, napięta i błyszcząca. Najlepiej kupować ryby w całości – można ocenić świeżość ryby po oczach – powinny być błyszczące i wyglądać jak żywe. Śnięta ryba będzie miała oczy mętne i niewyraźne. Zobaczmy też skrzela – powinny być różowe lub czerwone.

Jeżeli kupujemy rybę w płatach nie mogą one być pokryte śluzem ani nie powinny być zabarwione na brązowo – to także może świadczyć o zepsuciu mięsa. Warto pamiętać o tych zasadach bo zatrucia rybą są jednymi z cięższych zatruć pokarmowych.

W przypadku, gdy się decydujemy na rybę mrożoną warto sprawdzić ile glazury ją pokrywa. Glazura to nic innego jak zamrożona woda – lód. Niepotrzebny ciężar za, który płacimy jak za rybę. Po rozmrożeniu porcji może okazać się, że mięsa jest jak na lekarstwo.

I na koniec o przetworach – ja bym nie polecał tak chętnie wybieranych przez wielu paluszków czy też ryb w gotowej panierce. Ryby jest tam bardzo mało – większa część składu to właśnie panierka. W dodatku chyba jest to oczywiste, że nikt nie będzie stosował do ich produkcji najlepszych kawałków ryby – tylko takich co nie można było sprzedać w formie płatów czy też nie nadawały się do zamknięcia w puszkach. Mocno dyskusyjny produkt.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że zachęciłem was chociaż odrobinkę do wprowadzenia zwyczaju częstszego spożywania ryb. Istnieje multum pysznych przepisów na dania, które nawet największym mięsożercom zastąpią schabowego czy mielone. Pamiętajcie czy to będzie śledzik w śmietanie czy łosoś na parze z blanszowanymi warzywami – warto jeść ryby raz, a najlepiej co najmniej dwa razy w tygodniu.

Przykładowe przepisy:

Sałatka z tuńczyka na rukoli z aromatycznym, kaparowym winegretem.

Halibut na jarmużu z sosem maślano-cytrynowym.

Łosoś na chrupko z kaparowym sosem holenderskim.

Majestatyczny stek z tuńczyka z owocową sałatką.

Spodobało się? Polub! Udostępnij!