Recenzja książki: „Kuchenne rewolucje. Nowe przepisy Magdy Gessler.”

1kuchennerecenzja
Od dłuższego czasu chciałem poznać przepisy Pani Magdy Gessler. Co by nie mówić o niej czy też o jej programach przyczyniła się w ogromnym stopniu do rozpropagowania gotowania jako hobby. Każdy kto interesuje się kuchnią chociaż raz obejrzał odcinek „Kuchennych rewolucji”, najsłynniejszego, jak dotąd, programu warszawskiej restauratorki. Jedni obejrzeli by wyrobić zdanie, inni po to by szukać inspiracji do własnego biznesu. Jeszcze inni oglądali by rozszerzać swoje kulinarne horyzonty – zawsze, przy wnikliwej analizie materiału źródłowego – jaki by komercyjny, reżyserowany, przejaskrawiony nie był można wyłuskać tę ziarnko nowej wiedzy, które gdzieś tam ukryte jest za kurtyną show.

Wstęp może sugerować, że nie cenię zbytnio „Kuchennych rewolucji”. To nie prawda. Bardzo lubię ten program, pomimo, że zwłaszcza w ostatnich sezonach jednak to show zwycięża. Coraz mniej gotowania coraz więcej emocji i z programu o leczeniu restauracji robi się program o leczeniu dusz restauratorów. Jednak, jeżeli porównamy sobie rodzimy format i chociażby analogiczne programy Gordona Ramsay’a zobaczymy, że nie jest tak źle. Nadal jest w kuchni o kuchni i o gotowaniu z domieszką psychologii, a nie odwrotnie. Co nie zmienia faktu, że stare odcinki były po prostu lepsze.

Dlatego, gdy zobaczyłem w Empiku promocję na książkę „Kuchenne rewolucje. Nowe przepisy Magdy Gessler.” od razu postanowiłem ją kupić. Jest to kompilacja prawie 60 przepisów prezentowanych podczas pierwszych czterech sezonów programu. Wydana jest przyzwoicie – w miękkiej okładce, w mniejszym formacie – do kuchni w sam raz. Książka jest bogato ilustrowana fotografiami Adama Sztokiniera (a potrawy stylizowała Maryla Musidłowska). Zdjęcia są piękne, mi skojarzyły się odrobinę z XVII wieczną martwą naturą co nie każdemu może się podobać. Potrawy przez to wyglądają dostojnie, ale jednak dosyć konserwatywnie – żeby nie napisać – staroświecko.

2kuchennerecenzja

Jeżeli ktoś się spodziewa, dowiedzieć czegoś o programie od razu muszę rozczarować. Cztery strony wstępu i te dwie na zakończenie przekazują raczej ideę, która stała za opracowaniem formatu. Troszeczkę zbyt pompatycznie i górnolotnie przedstawiony jest wpływ Pani Magdy na polską gastronomię i branżę restauratorską. Opisywane są nie przeżycia autorki, nie sytuacje z poszczególnych planów, a jej emocje związane ze zmianą jakie wprowadziła w restauracjach uczestników programu. Na tych sześciu stronach jest tak bardzo zaznaczona ważność misji Pani Gessler, że troszeczkę odechciewa się czytać.

Na szczęście nie dla takich fragmentów kupujemy książki kucharskie. Kupujemy by poznać przepisy i spojrzenie na kreację kolejnych dań. Nie od dziś wiadomo, że w „Kuchennych rewolucjach” stawia się na tradycję i klasykę. Wiele knajp aspirujących do kuchni światowych, z różnych zakątków globu, sprowadzone zostało do przysłowiowego parteru. W większości decyzje były słuszne – bo lepiej podawać solidną kuchnię polską, która jest pyszna i jest na nią zawsze popyt niż brnąć w nietrafione, nieautentyczne eksperymenty. I to w tej książce najbardziej rzuca się w oczy. O potrawach można napisać to samo co o zdjęciach są bardzo konserwatywne i zachowawcze w swojej większości. Są wyjątki – np. popisowa „Fałszywa zupa z żółwia”, czyli ozorkowa. Albo „Zupa piwna z imbirem i serem gruyère„. Fajny jest też przepis na „Podwójny schabowy” z dwóch rodzajów schabu przełożonych startą cebulą i smażonych na smalcu w panierce. Reszta to naprawdę klasyczne dania. Czy to źle? I tak, i nie – zależy od oczekiwań.

3kuchennerecenzja

Jeżeli chcemy poznać solidne podstawy gotowania to jest to książka dla nas jak najbardziej odpowiednia. Wykonane według zawartych w niej przepisów dania zachwycą domowników i na pewno ozdobią każdy, nie tylko odświętny stół. Warto je poznać i jeżeli nawet nie wykorzystywać słowo w słowo to jako baza do dalszych kulinarnych przygód będą bazą idealną. Tylko trzeba pamiętać, że nie jest to kompendium wiedzy o gotowaniu takie jak na przykład „Kuchnia polska” Marka Łebkowskiego. Tutaj trzeba danie przygotować, przeanalizować i wyciągnąć wnioski. Opisy wykonania są bardzo syntetyczne, konkretne, bez szczególnego rozpisywania się. Dla naprawdę początkujących mogą się przydać dwie strony porad od Pani Magdy. Jednak w moim odczuciu doklejono je troszeczkę na siłę – jako aneks. Fajniej by było, gdyby pojawiały się przy poszczególnych przepisach – tak by można było taką poradę od razu skojarzyć z konkretnym daniem.

Podsumowując „Kuchenne rewolucje. Nowe przepisy Magdy Gessler” mnie osobiście przypadła do gustu. Nie wiem czy cokolwiek mnie zachwyciło na tyle, żebym przysiadł z wrażenia – to raczej nie. Ale ta kompilacja przepisów jest naprawdę godna uwagi – tradycyjna kuchnia ma ogromne walory i warto ją znać. Warto też poznać spojrzenie na tę kuchnię osoby, która potrafiła przekuć coś tak klasycznego w niebywały, jak na polskie standardy komercyjny sukces.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Mam nadzieję, że nowy format się spodoba, że będzie się wam czytało miło tego typu recenzje. Na koniec września mam zaplanowane dwie książki – świeżutkie, premierowe. Także chciałbym poznać wasze opinie – co pominąłem, a co by was interesowało itd. Postaram się uwzględnić wszystkie uwagi przy pisaniu kolejnych przeglądów.

Spodobało się? Polub! Udostępnij!