Recenzja książki: „Cookentials. Nowy przepis na przepis.”.

1_cookentials

Do recenzji tej książki przymierzałem się przez dłuższy czas. Gdy zobaczyłem Instagram Pawła Lewińskiego o tej samej nazwie – @cookentials od razu wiedziałem, że to będzie coś niezwykłego. Nie raz widziałem infografiki przedstawiające tematy związane z kulinariami (np. co można przechowywać w lodówce, a co lepiej po za nią itd.), ale nie przypominam sobie by ktoś wykorzystał tę technikę na taką skalę i to do przedstawiania całych przepisów. Kiedy zacząłem robić reaserch do tego artykułu okazało się, że „Cookentials” to nie tylko książka – to przede wszystkim Instagram, blog ale także aplikacja mobilna! Zrozumiałem, że nie mogę opisać książki bez przedstawienia całego tego zjawiska. Zobaczcie co z tego wyszło.

Wygląda na to, że cały projekt ruszył na początku 2015 roku – tak przynajmniej są datowane zdjęcia na Instagramie i na Facebook’owym fanpage’u. Czemu nazywam to projektem? Bo Paweł Lewiński to przedsiębiorca (prowadzi m.in. firmę zajmującą się aplikacjami mobilnymi) ale też zajmuje się mentoringiem z zakresu zarządzania projektami i to widać. Od samego początku rysuje się przemyślana i spójna na przestrzeni tych dwóch lat koncepcja – prezentacja przepisu na jednej fotografii przy pomocy prostych grafów. Na zdjęciu widzimy składniki i strzałki/symbole jak je połączyć i co z nimi dalej zrobić.

Źródło: www.cookentials.com

O blogu i Instagramie napiszę najmniej. Blog jest bardzo przyjemny i przejrzysty. A Instagram, jak to Instagram – przewijają się przepisy i zdjęcia potraw. Oba te kanały informacyjne warte są polecenia zwłaszcza dla ludzi, którzy lubią nowinki w świecie kulinariów i blogosfery.

Oprócz bloga i instagrama w GooglePlay w tym roku pojawiła się aplikacja mobilna. Z racji tego, że jest darmowa to raz po raz wyświetlane są reklamy. Da się to znieść – ale w przyszłości przydała by się wersja premium, która by pozwalała je wyłączyć. Po uruchomieniu przewijamy w górę i w dół zdjęcia potraw, a po kliknięciu na wybraną ukazuję się nam infografika z przepisem i listą zakupów. Aplikacja wykorzystuje kalendarz Google (Google calendar) – można tworzyć sobie wydarzenia, zapraszać znajomych – tak by zaplanować obiady z wykorzystaniem przepisów z aplikacji. W ustawionym przypomnieniu pojawi się od razu lista składników do kupienia. Fajne to bo w połączeniu z ponad 145 przepisami można sobie zaplanować kilka dni do przodu – problem typu „nie mam pomysłu na obiad” załatwiony. Jedyne czego brakuję aplikacji to lista wszystkich przepisów lub spis treści – bo tak trzeba przewijać, aż natrafimy na potrzebny nam przepis. Jasne – jest opcja wyszukiwania, ale żeby z niej korzystać trzeba się nauczyć nazw dań na pamięć lub przynajmniej ich fragmentów – co nie jest możliwe przy pierwszych kilku startach.

Źródło: www.cookentials.com

Jak już poznaliśmy czym „Cookentials”  jest w internecie i kto za tym projektem stoi skupmy się na samej książce. Pierwsze co się rzuca w oczy to bardzo przemyślany projekt okładki. Jest po prostu „fajna”.  Kolorowa, świeża i nowoczesna – taka w zachodnim stylu mediów internetowych. Czcionki są tłoczone – wypukłe. Jako grafikę okładkową wykorzystano zdjęcie z przepisu na sałatkę z ciecierzycą i oliwkami – te strzałeczki i symbole intrygują i zachęcają do zajrzenia do środka. To wszystko w połączeniu z nietypowym, „albumowym” formatem (217 x 20 x 219) bardzo tę książkę wyróżnia na tle innych, typowych poradników kulinarnych – aż chce się po nią sięgnąć.

Po otwarciu jest jeszcze lepiej. Bardzo dobrej jakości papier o przyjemnej, chropowatej teksturze. Wita nas legenda – 18 symboli, które pozwolą nam zrozumieć zawarte w książce infografiki.

4_cookentials

Treści podzielono na cztery rozdziały tematyczne – Zima, Wiosna, Lato, Jesień, a to oznacza, że dania uporządkowano wg. ich ciężkości oraz sezonowości produktów do nich potrzebnych. Od razu muszę zaznaczyć, że dużym plusem książki jest przystępność produktów. Składniki użyte w przepisach są szeroko dostępne oraz zazwyczaj stosunkowo tanie. To jest ważne, szczególnie w aspekcie haseł promocyjnych typu: „Otwórz lodówkę i gotuj”. Nieraz książki, które promują się jako „przepisy dla zwykłych ludzi” zawierają w sobie tak egzotyczne potrawy, że trzeba nie lada wysiłku, by upolować produkty, a co dopiero gotować. W przypadku „Cookentials” jednak są one jak najbardziej prawdziwe.

3_cookentials

Liczba zawartych w książce przepisów również nie jest przypadkowa – 52 sztuki na każdy tydzień po jednym daniu. Same dania są naprawdę fajne i smaczne. Jest sporo tart – z mango, z pomidorami, szpinakowa z fetą itd. Moja żona uwielbia tego typu wypieki – więc u nas subiektywny strzał w dziesiątkę. Bardzo ciekawie zaprezentowano kurczaka – są skrzydełka w coli i bardziej tradycyjnie przyrządzony np. z brzoskwiniami. Sporo miejsca zajmują ryby. Generalnie dla każdego coś miłego – książka celuje naprawdę w szerokie gusta co można zaliczyć za kolejny plus.

Każdy przepis zajmuje dwie strony – jedna to lista składników i opis tradycyjny, druga to infografika. Pokazałem żonie książkę i mamy bardzo podobne wnioski. Bardzo dobrze, że jest opisany sposób przygotowania w sposób tradycyjny – w niektórych, bardziej skomplikowanych przepisach nie wszystko jest, aż takie intuicyjne jak by się wydawało. I drugi spory dla nas minus to, że w odróżnieniu od bloga i aplikacji mobilnej zabrakło w książce zdjęć propozycji podania potraw – chociażby w postaci miniaturek przy nazwie. Co bardziej doświadczeni w kuchni sobie poradzą, ale dla totalnie zielonych może to być nie lada wyzwanie – poskładać potrawę tak, jak pomyślał ją autor. Tym większa szkoda, że takowe zdjęcia znajdują się i w aplikacji i na blogu czy Instagramie.

Podsumowując, okazało się, że moja intuicja mnie po raz kolejny nie zawiodła. Całe przedsięwzięcie „Cookentials” jak i książka sama w sobie są bardzo ciekawe. Są drobne minusy – ale te wymienione przeze mnie to w dużej mierze subiektywne odczucia. Książkę „Cookentials” traktuję jako kamień milowy w rozwoju całego projektu – na pewno nie nazwał bym jego zwieńczeniem jak by to niektórzy napisali. Jest jeszcze spore pole do popisu i do rozwoju i chciałbym, żeby wydanie to było jego akceleratorem. Tym bardziej, że Paweł przymierza się już do podboju youtube’a z animowanymi przepisami i na pewno jeszcze nie raz nas zaskoczy.

2_cookentials