Adżarskie chaczapuri.

Skusiłem się i ja, żeby przygotować chaczapuri. Tata miał urodziny, a ja zapomniałem. Miałem w domu ser typu suluguni, który kupiłem w poznańskiej Ukrainoczce (sklep ze wschodnią żywnością) więc zakasałem po pracy rękawy i szybko zamieszałem ciasto.  Znalazłem w internecie mega sposób na łódeczki, więc i formowanie poszło jak z płatka. Niecałe 20 minut w piekarniku i mieliśmy pyszne i bardzo sycące danie.

Składniki (4 chaczapuri):

Ciasto:

  • Mąka (500g)
  • Woda (300g)
  • Drożdże instant (generalnie 2-3g, ja użyłem płaskiej łyżeczki)
  • Szczypta soli i cukru

Nadzienie:

  • Ser suluguni (100-150g na chlebek)
  • Jajko (4 sztuki)
  • Masło

Sposób przygotowania:

To zacznę jeszcze raz od sera. Generalnie, z tego co wyczytałem do chaczapuri powinien iść ser z regionu Imeretia (okolice Kutaisi). Jako, że suluguni u nas jest rzadko spotykany to można spokojnie go wykorzystać jeżeli dorwiecie. Jeżeli nie ma go w okolicy to źródła w necie podają, że można wykorzystać inne sery. Na przykład pół na pół fetę z mozzarelą, albo podsolić parmezanem twaróg (też 1:1), albo wymieszać bryndzę z serem żółtym (jakimś tłustym, żeby się fajnie topił). I generalnie ma to sens bo suluguni to podpuszczkowy, solankowy ser z mleka krowiego lub bawolego (albo i ich mieszanki). A żeby być zupełnie szczerym to suluguni miałem tylko 400g, i bardzo szczodrze używałem więc na ostatni placek użyłem twardego sera, bardziej pod goudę podchodzącego i też wyszło smacznie, chociaż nie tak jak z miękkim serem. Z miękkimi serami wychodzi nadzienie bliższe temu w drożdżówkach – tylko, że na słono.

O ile z serem jest trochę zamieszania o tyle z ciastem jest sprawa bardzo prosta. Mąka, woda, drożdże, cukier i sól. Koniec – nie potrzebujemy nic więcej. Można dodawać mleko, oleje itd. Ale pamiętajcie, że danie jest bardzo sycące i jak dla mnie, takie klasyczne, zwykłe ciasto w zupełności wystarczy. A smakuje przednio!

Ok, teraz zaczynamy właściwy sposób przygotowania. Do mąki (ja użyłem typu 00 do pizzy) z drożdżami instant dodajemy odrobinę cukru i soli. Mieszamy dobrze i wyrabiamy na jednolitą masę. Ciasto powinno być elastyczne i lekko lepiące się. Odstawiamy je pod przykryciem na godzinkę, żeby podrosło.W tym czasie możemy zetrzeć ser. Jeżeli mamy suluguni i jest mocno lejący dodajemy odrobinkę mąki. Jeżeli jest bardzo suchy możemy dodać odrobinę wody.

Niektórzy lepią łódeczki formując je z rozwałkowanego ciasta – ale jak dla mnie to bez sensu. Bardzo trudno jest wylepić ładną łódeczkę (jak wiecie, ja nie umiem w ładne wyroby z ciasta). Dzisiaj pokażę wam jak można to zrobić o wiele łatwiej. Nasze ciasto dzielimy na 4 porcje. Każdą rozwałkowujemy (podsypując mąką, żeby się nie lepiło do blatu) w owalny kształt. Nadziewamy serem i lepimy tak jakby pieroga – staramy się, żeby „szew” był maksymalnie cienki. Jak łączymy krawędzie to na końcu wyciągamy „uszka”. Całość przyklepujemy delikatnie i obracamy na drugą stronę. Nacinamy ciasto ostrym nożem i rozsuwamy je tak by stworzyło brzegi (rozsuwając zaginamy odrobinę do środka zaczerpując tak jak by trochę sera). Dzięki temu mamy ser pod brzegami i równy kształt łódeczki- win win jak to mawiał jeden znajomy dyrektor 😉 .

Wstawiamy nasze łódeczki (mi wchodziły 2 na blachę, wyłożyłem pergaminem na wszelki wypadek) do nagrzanego do 200*C góra-dół piekarnika na 15 minut. Uważajcie bo jeżeli daliście dużo sera może wam wykipieć ponad brzegi i będzie smacznie, ale mniej estetycznie 😀 – jak widzicie, że zaczyna przepływać otwórzcie na sekundkę piekarnik, żeby opadł.  Po 15 minutach trzeba wbić jajko w całości i piec kolejne 3-4 minuty, tak by delikatnie się ścięło, ale dało się je jeszcze wymieszać z resztą składników. Podawać trzeba gorące z masłem (najlepiej z lodówki, żeby nie stopiło się błyskawicznie).

Danie jest bardzo sycące (jak już pisałem) – także jeżeli ma być przystawką to wystarczy jedno chaczapuri na 2 osoby.

Je się w ten sposób, że odrywa „uszy” i miesza nimi nadzienie i je się je ze smakiem 😀

Smacznego!

Spodobało się? Polub! Udostępnij!